Dziergam dość długo ale są takie wzory z którymi nie bardzo sobie radzę.
Do nich należały chusty robione od góry.
Ale od czego ma się przyjaciół?
Tak więc dzisiaj dzięki uprzejmości Elkaj zaczęłam swoją przygodę z chustą Kellokuuka.



Jak już człowiek wie o co chodzi z tym początkiem to idzie jak burza.
Przy okazji na naukę załapała się jeszcze jedna moja koleżanka Beatka.


To ona lat temu sporo nauczyła mnie jak się robi swetry od góry.
Tak wygląda mój początek robie ją z Himalaya drutami 3,5.



Jest tylko jeden straszny problem , mam do skończenia szal powinnam mieć go gotowego do następnej niedzieli .
Jest na zamówienie do Norwegii a ja chcę dziergać chustę…




Jak zwykle osiołkowi w żłoby dano.

9 komentarze:

mazionta pisze...

spotkanie robótkowe- marzenie:) pozdrawiam

Anonimowy pisze...

A w czasie robienia chusty Kellokuuka koniecznie trzeba siedzieć, tak jak my z Marzenką na zdjęciu, z jedną nogą pod drugą, wtedy wychodzi super-chusta... hihihi
elkaj

Jolciaso pisze...

Nooo... takie dzierganie przy szampanie! Szkoda, że się nie załapałam.

Lacrima pisze...

Uwielbiam takie spotkania :)
Elu nawet nie zauważyłam tych naszych nóg.
Jocia ale mi głupio co za fopa ale Ty chyba umiesz te chusty? Jeśli nie, to jak wpadnę następnym razem do kraju dziergamy :)

Zula pisze...

Fajne takie spotkanie robótkowe, a chusta zapowiada się wspaniale :)

Jolciaso pisze...

Marzena! Spoko... dzierganie, dzierganiem... o ten szampan mi chodziło! Hahaha... :)))

Lacrima pisze...

Kamień z serca, to było Martini :)

reni pisze...

Oj ,zazdroszczę spotkania robótkowego ...chusta będzie super,pozdrawiam

Anna pisze...

zostaw chustę, dziergaj szal ;) bo ktoś na niego pewnie niecierpliwie czeka :) jak się uwiniesz to i chusta raz dwa powstanie

Prześlij komentarz

Jest mi miło, że znalazłeś czas na napisanie kilku słów:)
Pozdrawiam Lacrima Marzena