A raczej ja zamieniłam szpilki na coś takiego!


Pamiętacie mnie koleżanki z realu?
Zawsze w butach na wysokim obcasie, mam fioła na punkcie szpilek i tipsów.
Niestety zostały mi tylko tipsy.
Wstałam sobie rano za oknem przerwa w deszczu od 2 dni nawet słonko nieśmiało wyłaziło zza chmur.
Tak więc wpadałam na pomysł.
Najpierw szybkie upięcie kolejnej chusty.
Pokażę ją w poniedziałek jutro machnę fotki na manekinie.
A potem lekkie śniadanko i na grzyby.
W sumie daleko nie mam 10m w lewo i już jestem w lesie i górach.
Niestety góry to słowo klucz dzisiejszej wycieczki.
Jeśli ktoś zbierał grzyby w górach to wie jak przydatne jest to straszne obuwie i najlepiej młodsze dziecko do biegania w wyższe rejony i sprawdzania co tam matka wypatrzyła.


Tym razem to nie podgrzybek:(



Tutaj cudny maleńki octowiaczek:)
Niestety ja miałam tylko buty Danciu jest ze znajomymi na Lofotach…

Udało mi się zebrać kilka octowiadczków na cały słoiczek nie wystarczyło ale jutro pewnie się dozbiera.
Za to do suszenia mam pierwszą blaszkę w tym roku.


To znaczy 2 obiady za nami ale nie suszyłam.
W drodze powrotnej znalazłam kilka kwiatów róży zrobię z nich mały słoiczek cukru ale tym razem mniej aromatyczny.


Zebrałam trochę kwiatów do flakonu tutaj ceny są astronomiczne a my tak lubimy kwiaty.


Pozbierałam u sąsiada i posadziłam nasiona orlików.
Na placu do ćwiczeń z psami znalazłam taką roślinkę


zapomniałam jak się nazywa ale to śliczna bylina mam nadzieję, że się przymie.

Jestem padnięta, ale zadowolona jak wypiję kawę to jeszcze zostało mi zebranie malin do mrożenia.
Na koniec pytanie czy ktoś wie co to jest?
Znalazłam to w lesie ale nie mam pojęcia co to:)



A wieczorem jakiś film i jedna z długiej listy prac do skończenia.

10 komentarze:

agajaw pisze...

no to w końcu się nawróciłas na normalne buty...

Janeczkowo pisze...

Pracowicie u Ciebie. Ja już na grzyby to powoli patrzeć nie mogę. Do lasu też niedaleko, a grzybów na Kaszubach nie brakuje. Suszymy więc i gotujemy a jak pojawią się podgrzybki to dojdzie wekowanie. Pozdrawiam cieplutko:)

barbaratoja pisze...

Kapitalnie dzień spędziłaś.

Lacrima pisze...

Agajaw jak w zeszłym roku szukałam butów na wyjazd do Egiptu i założyłam takie płaskie szybkobiegi to moja siostra z kuzynką popłakały się ze śmiechu bo nie umiałam w tym chodzić:)
Janeczkowo i kto to mówi masz prawie setke weków więcej odemnie ...:)
Barbaratoja i owszem czasem trzeba oderwać się od drutów warto było.
Wieczorkiem prawie skończyłam baktusa z mojej listy wstydu!!!

Grażka pisze...

Piękny las, a co to za grzybek octowiaczek?
Pozdrawiam

Lacrima pisze...

Grażka octowiaczek to maleńki śliczny grzybek nie ważne jakiego gatunku ale posujący do słoiczka do octu. Staram sie nie kroic kapeluszy tylko takie wkładać do octu.Jednaj jak rok jest kiepski to mało takich grzybków:):):)

Anonimowy pisze...

Jak dobrze kojarzę to coś na drzewie służy do zbierania soku z wnętrza drzew a potem soczek do słoiczków i na zimę jak znalazł

Agni Sz-n pisze...

Tak, Marzenko. Ciężko zmienia się obuwie. Ja miałabym też problem, tyle że odwrotny.
Grzybki, aż zapachniały jak weszłam na Twoją stronkę. Jak będziesz robiła płatki róż? To jest dzika róża?
...a lasy to masz ładne. Miłego spaceru i dużych grzybków!

Lacrima pisze...

Wczoraj Piotr stwierdził że to lizawka dla zwierząt...blisko naszego domu ludzie wczoraj rano ptaki tak zadymiałyże aż wyszłam przed domi co wlazłam na lisa! Dzieki tej lizawce pewnie na sarnę lub łosia niedługo wpadnę...
Aguś na blogu z którego brałm przepis na cukier różany był drugi mniej aromatyczny do codziennego uzytku z połamanymi płatkami.
Tak to dzika róża.

Bo pisze...

mi to wyglada na karmnik
ale ja to mieszczuch jestem to sie nie znam

Prześlij komentarz

Jest mi miło, że znalazłeś czas na napisanie kilku słów:)
Pozdrawiam Lacrima Marzena