Zeszly tydzien nalezal do bardzo prcowitych.
Zaczelam od krochmalenia masy drobiazgow szydelkowych.
Pisalam wielokrotnie ze to nie jest to co lubie najbardziej:)
Po wyschnieciu przyszedl czas aby to wykorzystac .
Najpierw uszylam 3 ubranka na wieszaki.




Potem koronki szydelkowe zostaly polaczone ze sciereczkmi.


Koronka ma cudne malenkie perelki.






Ten sam material tylko inna koronka.



Uszylam jeszcze ubarnka na wieszeczki dla Leyli ale zabraklo mi papieru do drukarki a na kazdym z "ubranek" umieszczam imie wnusi. Tak wiec beda do pokazania za kilka dni.
Oprocz tego koncze sweter.

Za to wczoraj pojechalismy na wycieczke do Geilo.
239km od Oslo KLIK
W sumie w tamta strone zapomnialam ze mam aparat i nie robilam zdjec:)
Jedyne jakie mam to malenka malina


Oraz taka data wykutna w kamieniu tak przy drodze zadnych innych napisow nie bylo.


Dzien spedzilismy u znajomego.
Juz niedlugo jego dom bedzie w norweskiej prasie.
Polaczyl stara hyte z nowym domem.
Nie moglam uwiezyc ze cos takiego jest mozliwe i da taki efekt. 
Mamy zamiar zrobic cos takiego w "Hacie".


Moje kiepskie zdjecia nie oddaja tego, poczekamy na profesjonalnego fotografa :)
Oczywiscie droga powrotna byla inna .
Skierowalismy sie nie bezposrednio na Oslo tylko Na Kongsberg. 
Jesli w Geilo bylo okolo 10 stopniu to tam juz tylko 5!!!
Za to widoki warte marzniecia.
Po 2-3 km hytowisko.




I znowu kwiatki.



Piekne miejsce na postuj w Dagali.




Nie wiem jaka to miejscowosc:(
Bylam juz tak zmeczona ze szok:)


Prawie jak Rjukan...


Kto datrwal do konca jest zaproszony na obiadek.


Milego tygodnia ja lece do ogrodu.
Buziaki Lacrima
Dla oslody dlugiego posta na poczatek serweta na drutach.


Znacie ten wzor.
Tutaj jest w bieli KLIK
Juz wtedy pisalam ze te liscie potrzebuja koloru zielonego.


W sumie to cudowna oliwka.

Wakacje to okres w ktorym jakos nie moge zebrac sie do pisania.
Ale za to szydelko i druty rozgrzane do bialosci.
Musze sie spieszyc bo w sierpniu postanowilam rozpoczac sezon swiateczny:)


To garsc drobiagow do ozdobnych wieszaczkow i sciereczek.
Te sa juz usztywnione 3x wiecej czeka na swoje krochmalenie...
Ostatnie dni spedzilam na wekowaniu i robieniu nalewek.
Bedzie o tym osobny post.
I mialam kilku gosci.
Najpierw sroki zagonily do mieszkania ta peknosc.


Przesliczny drozd spiewak.
Byl wystrasznony ale moglam go swobodnie trzymac na dloni.


Po godzinie gdy sroki odpuscily wypuscilam goscia.

Potem po raz pierwszy w zyciu widzialam takiego owada.


To zgrzytnica zielankowowlosa.
Przesiedziala cala noc na lezaku :)
A kilka dni pozniej znowu ptak....



Tym razem nie mam pojecia co to bylo.
Moze ktos wie co za ptasior zdewastowal mojego kwiatka?

A teraz kilka informacji.
Moje prawie wszystkie zdjecia prac znajdziecie na Pinterescie.
Klikajac na zdjecie przeniesie Was na bloga do wzorow i opisu.
Nawet mi latwiej teraz szukac :)

Umiescilam to na pasku bocznym.

Od wczoraj znajdziecie tez mojego bloga na FB KLIK
Zrobilam to bo wlasnie wczoraj dostalam  informacje.
Zostalam przyjeta do super grona.


W kategorii dziewiarstwo.
Tutaj mozecie poczytac KLIK
Strona bedzie zmieniana i na razie mnie tam nie znajdziecie.
Ale jestem strasznie dumna i bardzo szczesliwa.


I juz calkiem na koniec kilka zdjec mojego doniczkowego ogrodu zalanego po opadach deszczu...



W tym roku pogoda koszmarna , tym bardziej dumna jestem z tego.


To oparta paleta o bok domku na drewno.
2 miesiace temu poutykalam po galazce skalniakow i teraz wyglada to tak jak na zdjeciu.
Za kilka dni zaczna kwitnac.
Na samej gorze Piotr wsadzil kilka krzakow ogorkow i 
1 cukine.
Ogoreczki maja juz male owoce.
Tak sie zastanawiam czy pisac jak wczesniej czy 3-4 posty w miesiacu ale dluzsze?
Uciekam do pracy sciskam Was Lacrima:)
Jestem bardzo ciekawa o ktorej zobaczycie ten post...na zegarze jest 19.30...

"Ze starego cos nowego".
Po wypraniu pluszaka okazalo sie ze dzieci go nie chca.


Nie wiem do konca o co chodzi.
Ponoc nie jest tak mily jak teraz mozna kupic.
I przez to mial trafic do kosza.
Zal mi sie zrobilo pluszaka.
I wtedy w sieci zobaczylam koce przytulanki.
Jak zawsze zakochalam sie bez pamieci.
I narodzil sie pomysl.



Oczywiscie kolory sa przeklamane.
W oryginale cudny zielony i ostry roz.
Mamy juz 3 miesiace i widzimy kolory:)


Bedzie co przytulac i czym sie przykryc.


Buziaki Lacrima



Sprawdzam czy widac posta.
Ostatni z moich postow pokazal sie po 10 godzinach:(
Ten powinien pokazc sie o 8.24...
Uwielbiam jezdzic do Polski, ale kazdy pobyt w kraju to totalny chaos .
Milion spraw i zawsze za malo czasu.
Za to mialam do odebrania kilka przesylek.
Umowilam sie na wymianke z Qurka.
Juz raz w 2012 dostalam od niej cudne szyldy na ziola.
Jednak po 2 godzinach szperania na moim i Jej blogu odpuscilam sobie:)
Po latach ilosc moich ziol znacznie wzrosla i znowu poprosilam Qurke o pomoc.
Oto efekty wymianki po wczorajszym przesadzniu.


Doprosic sie nie moge o druciki do umocowania:)



Zrobilam tez szczepki miety pomaranczowej i truskawkowej.


Obie rosna jak szalone i bede musiala poszukac jakis ciekawych przepisow.
Jest jeszcze numer na plot dzialki syna ale on tez szuka drucikow.
Mojej zawieszki na drzwi tez nie powiesil...
Kochana jestes mistrzynia!!!
Bardzo Ci dziekuje.
Tutaj mozecie zbaczyc Jej prace KLIK

A teraz moje prace dla Qurki.
Poprosila o ubranka na wieszaki.













Poniewaz ilosc zamowionych szyldow byla znaczna dodalam jeszcze serwete na drutach.



Link do serwety KLIK
I sciereczke ale pamietam ktora:)
Juz wiem ze bede potrzebowala nastepnych szyldow.
Chyba musze nauczyc sie je robic zeby juz Qurce nie zawracac glowy:)

Praktycznie w przeddzien mojego wyjazdu znalazlam przez przypadek bloga Ani KLIK
Maskotki jakie szyje sa po prostu cudne.
Nie moglam sie oprzec i zamowilam myszke dla Leyli.



Na zywo zapiera dech w piersiach.
Maskotke schowalam, czekam az mala zacznie chodzic:)

Za to od razu dostala wisorek robiony przez Ksenie.




Jest malenki i cudny.
To nie pierwsze zamowienie u Ksenii i na pewno nie ostatnie.
Link KLIK.

Od powrotu siedze w wekach i innych kuchennych pracach.
Beda o tym kolejne posty.
Buziaki Lacrima.