Dzięki Wam skończyłam kolejną pracę na najbliższe święta.
To już druga serweta z tym motywem.
Pierwsza z nich miała dzwonki i kokardkę obrobione złotą nitką.
Tutaj chcę zrobić tak samo ale skleroza to skleroza i nie pamiętam jak to robiłam.
Zdjęcie też w jakiś magiczny sposób zaginęło...
Jednak serweta jest u teściowej w kraju i podpatrzę już w grudniu :)


WZÓR w komentarzach pod tym postem :)

Ja za chwilkę jadę na kawkę do Jaddis po raz pierwszy zobaczę Adasia już nie mogę się doczekać.
Wam też życzę miłego dnia.

Rozpiska nici
Na 14 rzędów poszła resztka z serwety na drutach
i cały motek kolejnej
Quality Crochet Therad
339m
Razem 21,242 km
           
Nie wierzycie?
Te z Was które mieszkają w Norwegii będą mogły zobaczyć to już w tą środę.
Ale od początku.
Był kasting do filmu mój synek ze ślubną połową zostali zaproszeni na niego.
Obaj przeszli go śpiewająco.
Jednak w filmie zagrał tylko Piotr bo zdjęcia zostały przyspieszone i zaczęły się gdy synek był już na Woodstocku w Polsce.
Jest to najdroższa serialowa produkcja norweska .
Nie mogę zdradzić całej fabuły żeby nie zepsuć oglądania odcinka.

Jednak napiszę iż 3 polskich pracowników jest podejrzanych
o brutalne zabójstwo rodziny.
Z bronią lata mój ślubny (absolutnie spokojny) małżonek.
Na jednym z planów byłam z nim i robiłam zdjęcia.

Nie wiem co na to bhp ale ja uśmiałam się do łez widząc kamerzystę na tym śmietniku.
Polskie tablice na aucie były przykręcone tylko z tyłu.
A ostatnio na mieście Piotr widział to auto...
Myślałam że tak je obkleili do filmu a tutaj widać że pożyczyli je od jakiś Polaków hihihi
Tutaj można zobaczyć trailer
Już nie mogę się doczekać żeby zobaczyć to mroczne oblicze mojej ślubnej połowy.
Tylko czy ja mam zacząć się bać?:)
Już listopad a więc to chyba nie za wcześnie na gwiazdki choinkowe? :)
Zrobiłam 6 sztuk 3 białe i 3 beżowe.


Beżowe były dokładnie takie same jedną z nich możecie zobaczyć u Joli na blogu:)

Gwiazdki jak gwiazdki ale dzięki zdjęciu z zeszło rocznej gazety i Piotrowi który przyniósł mi stary żyrandol ze szklanymi dyndadełkami powstała moja wersja gwiazdek.
Każda z nich ma na dole większe szkiełko i pod kokardką mniejsze.





Ponieważ aparat nowy a do tego program do obróbki zdjęć całkiem mi obcy to efekt taki jak widzicie...
Mimo wszystko mam nadzieję że kogoś z Was zainspirowałam.
Co do komentarzy ku swojemu osłupieniu odkryłam wczoraj że nawet na moim blogu nie mogę ich pisać...
Tak więc tutaj Wam dziękuję za wpisy i link do strony z nauką języka jest fenomenalny.
Ściskam Lacrima

Będąc w kraju nabyłam nowy laptop ( czerwony)...
Od wczoraj szaleję po Waszych blogach nadrabiając zaległości.
Już myślam że wszystko będzie ok i bez problemu będę u Was pisać komentarze ale wcale nie.
Na niektórych blogach po wpisaniu komentarza i kliknięcia wyślij ukazuje się taki napis.

Twoje obecne konto (marzena@police.pl) nie ma uprawnień do wyświetlania tej strony.

Kliknij link
tutaj , aby się wylogować i zmienić konto.

I klikam po zalogowaniu znowu wyskakuje to okienko i tak po kilka razy.
Dzięki temu wychodzę na taką co tylko chce żeby u niej pisali inni a sama nie zaglądam i nie piszę nigdzie :(
Dzisiaj również próba generalna nowego aparatu ( czerwonego)
Do nauki języka nabyłam mp4 i dokupiłam mu słuchawki ( czerwone ).
Jeśli myślicie że mi odbiło z tą czerwienią to owszem .
Kupiłam sobie jeszcze szczotkę do włosów w ty kolorku.
A więc koniec z różem stawiam na czerwień hihihi
Muszę się Wam czymś pochwalić.
Jeszcze w lipcu dostałam od Piotra pieska.
Niestety sunia będzie do odboru dopiero w grudniu.
Skandynawia ma koszmarne przepisy dotyczące wwozu zwierząt a my nie chcemy ryzykować uśpienia suni na granicy.
Nasze cudo ma na imię Werona strasznie dumne imię jak dla psa wysokości 20cm i 2 kg wagi.

Będziemy wołali na nią Wera.
Od grudnia więcejzdjęć w lepszej jakości.
Nie za bardzo jest się nad czym rozpisywać:)
To po prostu kolejna sporych rozmiarów
serweta na drutach.


Uzupełniam w ten sposób braki serwetkowe.
Do tego święta przed nami i czas prezentów.

 

Bardzo prosty wzór w śliczne tulipany.


Jak widać jakiś czas temu popełniłam już taką samą serwetę ale w cudnym pomarańczowym kolorze.



Na koniec napiszę tak, idę się pakować!!!
Ku mej radości jutro jedziemy w końcu do kraju...
Życzę Wam miłego tygodnia a z niektórymi z Was do zobaczenia na miejscu.

Ściskam Lacrima

Rozpiska nici
Na serwetę poszło prawie 2 motki
liczę 2 bo już skończyłam kolejną serwtę z tych nici:)
Quality Crochet Therad
2x 339m=678 m
Razem 20,893 km
Moje Kochane i Niezawodne koleżanki:)
Właśnie  utknełam na niepełnym wzorze serwetki...
To kwadratowa śliczna serwetka na Boże Narodzenie jedną juz kiedyś popelnilam dla teściowej .
Teraz chciałam taka sama dla siebie i klops.
Wzór z którego robiłam kilka lat temu ta serwetkę zaginoł,
 a ten co mam ma obcięte narożniki.


Jeśli już jesteśmy przy teściowej to na te same święta dostała odemnie taki obrusik.


Wzór był dość skomplikowany ale z ochotą zrobiła bym sobie go jeszcze raz.
Oczywiście jeśli ktoś z Was posiada również ten wzór.
Co do robótek to na upięcie czeka kolejna serweta na drutach w średnim rozmiarze.
Powinnam pokazać ją w tym tygodniu.
Tym czasem czekam z utęsknieniem na Waszą pomoc.
Ściskam mocno Lacrima
Dopiero dzisiaj robiąc zdjęcia tej kamizelki tak mi przyszło na myśli że Robin Hood był by dumny z takiej kamizelki :)


Ja zakochałam się w tym fasonie jakiś czas temu.
Jednak miałam tylko zdjęcie bez żadnych opisów i brak zapału do pracy przez ostatnie 3 miesiące.
Zapał po mału jak widać wraca.
A i bez schematu sobie poradziłam .


Kolor czysto jesienny wyrobiony w ramach sprzątania strychu.
Można ją nosić jak widać z paseczkiem oczywiście jesiennym kupionym w środku lata za 10 koron czyli 5zł.
Ale fajnie tez będzie wyglądała z moim ostatnio ulubionym wisiorkiem.


Osobiście chyba najbardziej mi się podoba ten golf.
A co Wy myślicie o tej kamizelce ?

Rozpiska nici.
Coś co kiedyś dostałam od Bernadetty
Około kilometra
Razem 20,215km
Od ponad miesiąca raz w tygodniu jeździmy do Arendal.
Cudna mała miejscowość oddalona od Oslo jakieś 270km.


Piotra firma remontuje tam kamienicę dzięki temu ja mam wycieczki zapewnione do połowy przyszłego roku:)


Jeżdżę jako drugi kierowca... musiałam opanować automatyczną skrzynię biegów jednak muszę przyznać, że wolę swoje autko i manualną skrzynię.


Jak powiedział mój brat jestem dziwaczka hihihi.
Podczas ostatniego powrotu napotkał nas deszcz.
Jak wiadomo deszcz plus słonko równa się tęcza.
Była piękna rozciągnięta pomiędzy górami.


Aż gęba się sama śmiała do niej.
I nagle zobaczyłam coś po raz pierwszy w życiu.
Zaraz koło naszego ulubionego parkingu zaczynała się
lub kończyła ta tęcza.
Wychodziła jak by ze środka jeziora.


Żałuję że nie zrobiłam zdjęcia parkingu.
Był cały zapchany i wszyscy robili zdjęcia.
Tylko jak jest z tym garncem złota i czy to był początek czy koniec tęczy?
W poniedziałek pokażę Wam nową kamizelkę jak tylko zabiorę się do poobcinania nici i wyprania jej:)
Przepraszam za jakość zdjęć ale laptop to nie jest jedyne co mi się zupełnie popsuło...:(
Miłego weekendu Lacrima
Co jakiś czas każda z nas uwielbia kupić sobie coś nowego.
Ta tuniczko-sukienka chodziła za mną od dawna ale jakoś nie bardzo wiedziałam na jaką okazję będę ją nosić.
Okres Wielkanocy okazał się jak najbardziej odpowiedni a tuniczka wszystkim się spodobała.
Jakie było moje osłupienie gdy po pierwszym praniu karczek pierwotnie białego koloru zrobił się bury jak wycieraczka.
Po złości jaka mnie ogarnęła i słowach mało cenzuralnych jakie padły postanowiłam uratować moją tuniczko-sukienkę.
Odprułam kiedyś śliczny karczek z cudnymi aplikacjami i zrobiłam szydełkową górę od bluzeczki .


Tych bluzeczek chyba powstało już ze 3 a kolejna bordowa jest na szydełku ale upchnięta w przepastnych czeluściach garderoby...

Mam nadzieję że spodoba się Wam ta przemiana.

A ja na ten tydzień zaplanowałam polowanie na czarne spodnie bo teraz nie bardzo mam ją do czego nosić:)

W nawiązaniu do poprzedniego posta chciałam napisać
kilka słów:)
Po pierwsze w piątek na"moim" parkingu koło pracy znalazłam 4 kg czerwonych kozaczków.
Jaddis ususzyłam je dla Ciebie.
Ivoncja co do koloru trzcionki w komentarzach to mnie zaskoczyłaś.
 Na obydwu laptopach mam zgaszony różowy kolor.
Niestety szablon mojego bloga nie jest z bloggera i ja każdy z postów sama na pieszo zmieniam jeśli idzie o czcionkę jej wielkość i kolor.
Tym bardziej nic nie mogę zrobić z komentarzami:(
Jestem ciekawa czy udało się Wam ususzyć hortensje?
Jacuś pomidorek już zerwany i schnie na nasionka.

Ściskam Was serdecznie miłego tygodnia Lacrima :)
Dokładnie tyle lat temu była taka sama koszmarna pogoda w Norwegii.
Od wiosny padają deszcze i jest zimno.
Ten koszmar ma jednak dobre strony.
Przez ostatnie dni zebrałam 42kg grzybków.


Głównie kozaczków i prawdziwków.
Większość została ususzona musieliśmy rozpalić w kominku bo bankructwo by nas dopadło jak byśmy suszyli to w piekarniku.
Dzięki takiemu suszeniu kozaczki nie nabrały tak strasznie ciemnego koloru.
Ale kilka słoiczków zrobiłam w occie i ugotowałam do zamrażarki.
Jestem opętana jeśli chodzi o grzyby mimo iż zbieranie ich tutaj nastręcza masy problemów...
Podstawowy to góry czasem za diabła nie wiadomo jak się dostać do grzybka.
Ale można też je znaleźć na parkingach
( 16 kozaków 4 prawdziwki )
Kolejna sprawa to truskawki które dojrzewają  ,że popłakać się można...
 Ten busz na oknie kuchennym to część pomidorków koktajlowych które przyniosłam do domu bo na podwórku chyba by nie zrobiły się czerwone.



Jacuś widzisz jakie są niskie?:)
Przywiozę Ci jednego pomidorka na nasiona.
Nie wiem jak w Polsce ale tutaj zmorą moich kwiatów były ślimaki.
Dalie objadły do gałązek a co kilka dni zbierałam ich setki.
Na jednej z przecen udało mi się dostać ogromny krzew hortensji.
Kiedyś już pisałam jak bardzo lubię te krzewy.
Na różnych stronach podziwiałam ususzone kwiatostany które wyglądały jak żywe.
Mi jak do tej pory nie udawało się ich suszenie.
Jednak jest sposób oczywiście znaleziony w sieci.
Obcina się kwiatostan i wkłada do wody po kilku dniach kwiat wygląda jak żywy ale jest już suchy.
Dzięki temu mam kolejna śliczną dekorację.


Pozdrawiam Was z zalanego Oslo Lacrima :)

Od czasu do czasu biorę coś na "druty".
Tym razem w przepastnych czeluściach strychu znalazłam motek cieniowanej Alize.
Lubię melanże jednak często efekt końcowy mnie nie zadowala.
Ładniej wychodzi to na szydełku niż na drutach.
Ale co tam musiałam mieć kamizelkę na jesienne norweskie chłody i to na drutach bo tak sobie wymyśliłam.
Muszę przyznać że całość mi się podoba.


Niestety te z Was, które robią metodą od góry wiedzą że po rozdzieleniu pracy na rękawy , tył i przód praca często lekko się przekręca.
Są dwa wyjścia albo robić to jakimś wzorem albo co kilka rzędów jeden z nich przerobić na lewo.
Ja wybrałam ten 2 sposób bo kamizelka miała być do paseczka a więc jak najbardziej prosta.


Na ramionach zamiast jednego oczka wiodącego dałam 2 i zostawiałam otwarte narzuty.


Mam nadzieję że Wam też się podoba
Już niedługo odzyskam władzę nad blogowaniem i będę mogła w końcu u Was pisać i odwiedzę wszystkich jak obiecałam z mojego Candy.
Na razie ściskam z jak zwykle zalanego Oslo Lacrima

Rozpiska nici
ALIZE angora specjal
550m
Razem 19,215km
Po pierwsze chciałam Wszystkim  podziękować za tak duże  zainteresowanie zabawą.
Jednak mam nie miłą sprawę.
Do tej pory awantury omijały mojego bloga ale widzę
że i na mnie przyszedł czas...
 Jak się pisze niemiłe słowa to warto się podpisać.
Kilka razy pisałam że mam problem z laptopem i nie mam jak prowadzić bloga stąd to opóźnienie w losowaniu.
Napisanie tego posta trwało 3 godziny bo co kilka minut laptop się wyłączał.
Do zabawy nikt nikogo nie zmusza a teksty o wzajemnej adoracji są co najmniej nie miłe.
W sumie zapisywanie się na Candy tylko po to żeby coś wygrać i nigdy więcej  się nie pokazać jest chyba nie mile .
Nie ukrywam że jak w losowaniu wygrywa ktoś kto jest u mnie często to mnie bardziej cieszy .
Kilka miesięcy temu Candy wygrała anonimowa osoba i nigdy nie zgłosiła się po nagrodę.
Milo by Ci było?
Bo zakładam ze to jedna osoba.
W sumie cała ta zabawa jest właśnie dla blogowiczek żeby mogły odnaleźć inne ciekawe blogi.
I od razu piszę iż nie dotyczy to wszystkich anonimowych dziewczyn bo wiele z nich zostało moimi przyjaciółkami i piszemy ze sobą na gg lub mailowo.
Po takich komentarzach chyba zrezygnuje z Candy i zostanę tylko przy nagrodach za komentarz.
Na Wasze blogi wejdę jak tylko odzyskam laptopa z tego nowego nie mogę zostać obserwatorem ani pisać u Was komentarzy.
Do tego w moim życiu  wydażyło się masę nowych rzeczy które nie za bardzo pozwalają na blogowanie.
Wrócę  do Was mam nadzieje jak najszybciej.

A teraz wyniki Candy
Wygrywa  Nika 
Gratuluję i czekam na maila z adresem.
Pozdrawiam Was Lacrima


Miała być niespodzianka i proszę bardzo:)
3 września mija 2 lata jak zaczęłam pisać bloga.
Z tej właśnie okazji chciałam Was zaprosić do zabawy .
Ogłaszam kolejne Candy tym razem do wygrania pokazana wczoraj chusta.


1). Zostaw komentarz pod tym postem
od 17.08.2011 do 02.09.2011 do północy).



2. Jeśli jesteś posiadaczem bloga to umieść na nim informację o zabawie (kto nie ma bloga, nie musi ;)))



3). Jeśli masz bloga zostaw swój adres , ostatnio miałam problem z dotarciem do Waszych blogów, a chciałabym Was odwiedzić :)



4). Osoby bez blogów nie muszą zostawiać adresu, chodzi o bezpieczeństwo ale uprzedzam, że jeśli zostaną wylosowane i w ciągu 2 dniu nie skontaktują się ze mną to tak jak ostatnio przeprowadzę ponowne losowanie.



5). Miło mi również będzie jeśli przyłączysz się do grona moich obserwatorów.
 
Trzymam za Was kciuki Lacrima:)
Wiem wiem dawno mnie  nie było .
Ale są wakacje do tego deszczowe jak diabli i to wszystko jakoś mi nie sprzyja...
Jednak coś tam dłubię .
Ze znalezionej wełny w cudnym jesiennym kolorku postanowiłam zrobić kolejną chustę.


Nie będę się rozpisywała na temat wzoru bo to mój ulubiony kupiony tutaj Feather Duster Scarf



Do zdjęcia nałożyłam korale od mojej Kochanej cioci Ewy.
Piękne połączenie filcu i frywolitki do tego drewnianych korali.


Dziękuję Ciociu:)

A jutro niespodzianka mam nadzieję że miła.
Teraz lecę na kawkę do Jaddis.
Pozdrawiam Lacrima

Rozpiska nici
HiMALAYA
50g 150m
3 motki 450m
Razem  18,665km
Wiecie jaki mam humor?
Dokładnie taki jak na tej kartce.


Jako dziecko zbierałam widokówki i udało mi się nawet zgromadzić nie małą kolekcję około 1tyś sztuk.
Jednak nigdy w moje ręce nie wpadła tak stara kartka.
Nie ukrywam, że te stare kartki zobaczyłam na blogu Różanego Anioła i wpadłam.
Znacie mnie musiałam sobie kupić chociaż jedną.
W sobotę będąc na Loppemarkecie w końcu się udało.
Mam swoją pierwszą starą kartkę.
Ta jest z 1923r stan absolutnie idealny.


Przez ostatnie dni prawie nic nie robiłam lenistwo absolutne mnie dopadło...
Ale jakieś maleństwa powstały.
A że liczę wełnę to dla porządku muszę je pokazać.
To miała być mała wstawka do poduszki ale jak zawsze wyszło duże:)


To jest małe...


Co do wzorów to nie mam pojęcia gdzie je zapisałam.
Po nagraniu płyty wszystko mi się pomieszało :(

Rozpiska nici
Snahurka 200m
Razem 18,215 km

Lenistwo chyba po mału odchodzi bo wczoraj zaczełam coś dziergać .
A będąc w szale sprzątania znalazłam cudną wełnę na jesienną chustę.
We wrześniu mija 2 lata bloga i będzie jak znalazł na rocznicowe Candy.
Ściskam Was wszystkich Lacrima

Przepraszam za opóźnienie ale laptop już nie chce ze mną współpracować.
Mam drugi jednak coś jest nie tak bo nie mogę z niego pisać komentarzy ani postów...
Za 2 tygodnie jedziemy na kilka dni do kraju i trzeba będzie zrobić z tym porządek.
Dla zainteresowanych wstawiam obiecany wzór.





Miłego tygodnia i czekam na Wasze obrusy Lacrima:)