Nie wiem jak Wy, ale ja tą czynność dzielę na 3 etapy.



Etap 1 to okres mojego dzieciństwa i wczesnej młodości. okna myło się tylko 2-3 razy do roku.
Wiązało się to ze ściąganiem okien z futryn rozkręcaniem ich i ponownym montażem.
Praca dla całej rodziny.


Etap 2 to zakup pierwszych okien plastikowych. Otwiera się toto bez problemu i już nie potrzeba nikogo do pomocy. Nawet myje się jakoś szybciej i można to robić ile razy się chce.


Etap 3 to Norwegia…
Pewnie nie każda z Was wie że tutaj okna otwierają się na zewnątrz nie jak u nas do środka.
Może i sprawdza się to przy wiatrach ale przy myciu okien na pewno nie.
 Mamy dość małe okienka i robię tak, myję z wewnątrz potem otwieram jedną część wychylam się z okna i myję na zewnątrz.
I na zmianę 2 okno.
Niestety dzięki temu mogę zapomnieć o skrzynkach z kwiatami latem.
W wielu mieszkaniach okna są duże i zamontowane na stałe bez otwierania.
Wtedy myje się je tylko wewnątrz.
 Ponoć czasem są wynajmowane podnośniki i wtedy myje się okna z zewnątrz.
 No cóż co kraj to obyczaj.



Wczoraj udało mi się powiesić firankę.




Wzór dla chętnych


Fajny wątek się zrobił :):):)
Antonina przesuwalne okna? To dopiero dziwne.
Chociaż jaka wygoda dla miłośników kwiatów na parapetach.
Ja mam w Policach 40 storczyków ( chyba że synek zabił) i przy każdym myciu muszę je ściągać co raczej zniechęca.
Kroniki egipskie tak to sa własnoręcznie robione firanki.
Tutaj link do wszystkich jakie zrobiłam do tej pory.
Teresa zgadzam się .
Też mi się wydaje , że te plastikowe brudzą się szybciej.
Na szczęście i szybciej się je myje:)
Co do łączenia elementów to napisz do mnie na maila postaram sie wytłumaczyć.
Kasianat nie, kable nie wiszą ale cała instalacja z gniazdkami jest na wierzchu .
Za to same gniazdka są co 2m czyli jest ich kilka w pokoju.
Podoba i sie to:)
Jacuś to pokój w, którym nocowaliście  z tej strony jest wysoko a ja mam lęk wysokości.
Wejść wejdę na drabinę ale potem ktoś musiałby mnie ściągnąć.
Albo poczekam do sierpnia i wymyjesz je sam.
Susan wiktoriańskie szybki że marzenie ale posiadacza nie myjącego :)
Z tak otwieranym oknem jeszcze się nie spotkałam.
Za to ciągle słyszę, że to Polska jest za "murzynami"...
Bajka bk mam brata w Danii ale nawet nie wiem jak u niego z oknami.
Za to łazienkę ma z epoki lodowcowej i nie legalnie pralkę w mieszkaniu...
Jolcia wiele można mi zarzucić ale nie jestem pedantką.
Jednak od 3 dni mamy ponad metr śniegu i słonko świecące jak latem.
 Chyba mi na złość, bo wtedy okna wyglądają strasznie i poprostu trzeba je umyć:)


Ubawiłam się czytając wpisy
Dziekuję :

25 komentarze:

3nereida pisze...

firanka jest rewelacyjna .bardzo mi sie podoba , ale ja chyba nigdy nie bede miala recznie robionej firanki. Nasze pierwsze mieszkanie mialo malutkie okna ,a ja jestem uzalezniona od swiatla. teraz mam ogromne okna ,ale reczna firanka zajelelaby mi chyba pol roku ,jak nie dluzej.Kiedyś byłam w Norwegii i bardzo podobało mi się .Wlasnie te wielkie okna , nie otwieraly sie, ale ile swiatla , u nas wtedy jeszcze takich nie bylo.

Moje smutki, dieta, szydelko i drutki pisze...

Super sie prezentuje, szkoda ze ja mam duze okna, bo wlasnie w malych oknach takie firaneczki najbardziej mi sie podobaja...pozdrawiam.

makneta pisze...

Przepięknie to wygląda, tzn. firanka w oknie.
Brawo!!!
Firanka to moje marzenie - problem w tym, że muszę robić od razu co najmniej 2 lub 3, chociaż można by było każdą trochę innym wzorem ;-)

Ata pisze...

Firanka rewelacja!
A pomysł z podnośnikiem do mycia okien jak dla mnie bomba! :-DD
Niestety - mam okna otwierane do środka więc nie mam co liczyć na pomoc zewnętrzną. I do tego okna mam stare, takie podwójne na zatrzaski, więc i mycia dwa razy więcej :-((

Zula pisze...

Ślicznie się prezentuje!

Florentyna pisze...

Firanka przepiękna:-)

Antonina pisze...

Cudna jest. Pięknie wygląda na oknie.

A co do okien nieotwieranych - kiedy byłam kiedyś w USA u znajomych, okna mieli nieotwierane, tylko suwane, totez trudno je oczywiście było myć od zewnątrz. Właścicielka domu poradziła sobie w taki oto sposób: myła je polewając wodą z węża ogrodowego. Ależ ja byłam zdumiona....

Kroniki egipskie pisze...

Piękne te firanki!
Własnoręcznie zrobione?

Teresa pisze...

Firanka ekstra, pewnie nigdy takiej nie zrobię, bo nie mam pomysłu na ładne łączenie elementów.
Też miałam duże okna, w których jedna część otwierała się do wewnątrz, a druga nie otwierała się, bo była wbudowana na stałe.
Oj, było trochę trudu, żeby je umyć. Ale myślę, że kiedyś okna mniej się brudziły, wykonywane były w innych technologiach. Teraz plastikowe ramy jakby przyciągają kurz, częściej powstają ślady po deszczu.

Anonimowy pisze...

Wiesz, że jestem fanką Twoich firanek, a tej szczególnie. Przepięknie wygląda w oknie :)
elkaj

Pandora pisze...

cudo, po prostu cudo

kasianat pisze...

super firaneczka!!! a znam ten problem otwierających sie okien do środka....Co jakis czas jezdze do Danii i oni mają podobnie, wiec jak myłam w naszym mieszkaniu okno miałam ten sam problem....A maja w Norwegii zwisające kable od zyrandoli na suficie??? hi hi Bo w Danii tak :-)))

Anonimowy pisze...

A tam a drabinki nie masz ??
To parter tam masz jak dobrze pamiętam ;) idziesz na dwór i pucu,pucu, chastu prastu i po temacie ;)

p.s.
tylko nie spadnij z tej drabinki proszę

--
jacek

trikada pisze...

Jest piękna

Anonimowy pisze...

Pięknie się prezentuje ta firanka!
A z tymi oknami to oni w tej Europie sto lat za... hmmm (zeby nikogo nie urazić), ale wychodzi mi na to, ze tylko u nas mamy takie godziwe warunki do mycia okien. W Anglii jak byłam to miałam okno dzielone na poł, ale poziomo. Góra była nieruchoma, a dół jak otwierałaś chował się zewnętrzna stroną pod tą nieruchomą górę. I weź się człowieku uduś. Tylko firma zewnętrzna. To samo przepiękne skądinąd wiktoriańskie szybki (niech je Pan Bóg ma w swej opiece!) Nie dośc, ze malizny w liczbie tysiąc na okno to jeszcze nie otwiera sie nic . Życ nie umierać ;)

Pozdrawiam
Susan

P.S. I jak tam Twoje agawy? Przetrwały?

bajka_bk pisze...

Witam!
Mieszkam w Danii i też znam ten problem :( Okna otwierają się na zewnątrz, dodatkowo mieszkam na pierwszym piętrze, więc mycie okien z zewnątrz w moim wykonaniu to niemalże wyczyn godny akrobaty. Gdy pierwszy raz myłam okna moja sąsiadka z parteru z rozdziawionymi ustami stała i podziwiała moje akrobacje na parapecie :) Później stwierdziła, że ona tam woli zapłacić firmie, która myje okna na moim osiedlu, niż marnować czas i siły. Widziałam efekty pracy tej firmy i hmmm... już wolę sama myć okna. Pozdrawiam

Jolciaso pisze...

To już trzeba myć okna!?!? [śmiech]

tabu pisze...

ależ Ty masz tam jeszcze śniegu :))

Anonimowy pisze...

jak możesz pisać że kiedyś mieliśmy myte okna 2x w roku !! ?? czekaj powiem mamie :)))))) ne ne ne ne ne ne
pozdrawiam Agusia ;)

Grażka pisze...

Firanka na oknie prezentuje się wspaniale!!!

bean pisze...

Tak naprawdę, to dopiero w oknie widać jaka jest CUDNA ta firanka!!!

Agni Sz-n pisze...

ale pięknie wygląda FIRANECZKA w oknie!
naprawdę, cudownie!!

cyrylla pisze...

Firanka jest OBŁĘDNA !
Nic nie napisze więcej bo marzę o takiej :-)

AURELIA pisze...

Ta firanka na ten blog mnie przywiodła:)

IwoN(IT)KA pisze...

jakby mi się okna otwierały an zewnątrz, to bym chyba ich nie myła :P a ramy okien plastikowych to moja zmora... Firanka CUDO!

Prześlij komentarz

Jest mi miło, że znalazłeś czas na napisanie kilku słów:)
Pozdrawiam Lacrima Marzena