Tak to ja...

Mieszkam w Norwegii od ponad roku.

Przyjeżdżałam od czasu do czasu od 9 lat.
I co i cały czas wymyślam przeszkody do nie uczenia się tego języka.
Żeby nie było podoba mi się i nie mam blokady jak kiedyś przy nauce Niemieckiego.

Czemu to pisze?

Od miesiąca przeglądałam katalog nowego sklepu.

Wpadł mi w ręce na początku stycznia.

Namówiłam Piotra żeby tam pojechać bo bardzo podobało mi się wszystko co tam było pokazane.

W katalogu były cudne ciuchy w super niskich cenach, firany, zasłony i inne cuda.

Pojechaliśmy i okazało się że sklep otworzą dopiero w lutym.

Myślę dobra przeżyję.

Doczekałam do lutego, Jaddis dala cynk otwierają 3 .

Nie mogłam doczekać się wieczora bo tylko wtedy chłopina ma czas dla mnie.
Sklep otwarty do 20 damy rade.

I tu właśnie okazało się że jak bym znała język to pewnie doczytała bym w katalogu że to sklep z materiałami.

Dziewczyny trafiłam do raju.

Ogromna hala z masą belek z materiałami jakich w życiu nie widziałam.

Łaziłam jak głupia pomiędzy półkami i głaskałam te bele.

Ceny muszę powiedzieć dostępne i to bardzo.

Pewnie, były też takie z górnej półki ale spokojnie można było coś znaleźć dla siebie.
Tutaj link do katalogów z tego sklepu.
Tak zdziczałam że kupiłam tylko kilka różno kolorowych lnów i dopiero w drodze do domu zaczęłam się zastanawiać czemu nie wzięłam kilku innych cudów.


Chyba odezwała się we mnie miłość do szycia.

Nie wszystkie wiecie bo chyba nie pisałam ale z zawodu jestem technikiem odzieżowym odzieży damskiej lekkiej.

Brzmi dumnie ale od jakiś 15 lat nie włączyłam maszyny do szycia.
Tak więc dzięki mojej pomyłce językowej dojrzałam do dwóch spraw.

Zakupu maszyny do szycia i nauki języka.

Może ktoś ze Szczecina zna osobę która naprawiała by overlock?
Wasz gamoń językowy Lacrima...




28 komentarze:

Jolcia pisze...

Marzena... zabierz mnie do tego sklepu ;)
A na Mariackiej ten pan nie naprawia overlocków? Nie wiem... może zapytam?

ROMA pisze...

Lepiej późno niż wcale! Na naukę języka zawsze warto poświęcić trochę czasu i energii by uniknąć podobnych wpadek. Odkurz maszynę do szycia - czekam na pierwsze zdjęcia pierwszych prac, z pewnością będzie to coś wystrzałowego.

Piuma (Asia) pisze...

Ja też chcę do tego sklepu! Ceny rzeczywiście przystępne a jakie śliczne materiały. Chyba zostaniesz zaopatrzeniowcem na Polskę, no bo przecież nie zostawisz koleżanek w potrzebie. Pozdrawiam

Moje smutki, dieta, szydelko i drutki pisze...

Ja tez tam chce!!! uwielbiam materialy naturalne i stonowanych kolorach, to faktycznie raj, chociaz szyc nie umiem tak jakbym chciala, to czasem jak sie czlowiek zaprze to wszystko mu sie uda... doba powinna byc z gumy, by ja naciagac wedlug potrzeb ;).

Jaga pisze...

ale cuda w tym sklepie.mam pytanie kjop to ile plz

Magiczna Chwila pisze...

Nie masz serca Marzenko, absolutnie...
Jakie piękne lny!
Gdybym je zobaczyła na żywo - skradłabym, przysięgam! ;) Cudne!
Zazdroszczę odkrycia takiego sklepu :)

Trzymam kciuki za postanowienie szyciowo-językowe :)

niebieskości pisze...

cudowne materiały...czekam efektów, żeby je podziwiać :)

Kasia pisze...

Gdybys znala jezyk to pewnie bys nie wrocila do sklepiku a tak masz cudowne i piekne w kolorach materialy i pewnie humor Ci sie poprawil :)
Duzo usmiechu zycze

Lacrima pisze...

Jocia zaproszenie cały czas aktualne:)
ROMA nie wcześniej niz w maju.
Piuma tylko jak to rozwiązać logistycznie?:)
Aguś mówię Ci jak przyjadę w kwietniu to razem pójdziemy do Wizanu.Poszalejemy...
Niebieskości to korona to jakieś 50% złotego.
Raz w jedna raz w drugą stronę ale zawsze dzielę na 2.

Apuni pisze...

Marzenko, widać, że ignoranctwo językowe czasami wychodzi na dobre. Nie wyciągaj tylko z tego złych wniosków, hihi.
A w tym sklepie to bym sama zawitała.

Artnova24 pisze...

O rajciu, mogłabym tam zamieszkać,ależ cuda!!! Miłego dzionka życzę.

Atena pisze...

Jak dla mnie to RAJ, normalnie teraz nie bede spala;-)
Ale w Oberhausen niebawem targ z tkaninami to tam poszaleje.
Buzka

rachel pisze...

hi hi...fajna historia!:) no to powodzenia w szyciu!:)....a zakupy godne pozazdroszczenia!:)

Kasia pisze...

oj tam zaraz gamoń, opowiedziałabym Ci różne takie moje wydziwione historie ale wstyd straszny by był :) nie tylko Ty jesteś zamotana :D

Martaj pisze...

Witam, podczytuje Pania od jakiegos czasu ;-)Sama tez mieszkam w Norwegii. Kjøp to znaczy Kup. Na tej stronie gdy klikniemy wlasnie na Kjøp bedziemy mogli kupic dany material i zobaczymy rowniez ile procent material sie kurczy po praniu ;-)Pozdrawiam.

Krysia pisze...

Marzenko, ja miewam takie zakręcone przygody i to z opisami w rodzinnym języku, czyli polskim. Coś nie doczytam, coś przeoczę coś mi się wydaje i potem mam podobnie. Jadę tam gdzie nie powinnam, kupuje niespodziewanie zupełnie coś innego niż chciałam i takie tam. Ty , przynajmniej możesz zwalić na nieznajomość języka a ja nie mam na co. Zresztą masz cudowne efekty - len jak marzenie.

zainspirowana pisze...

przynajmniej masz motywacje! :D

Koroneczka pisze...

Aż się zaśliniłam na widok tych tkanin! Jejuuuuuu!

malach pisze...

Świetne tkaniny. Sklep musi być niesamowity. Zazdroszczę bo mój w zeszłym roku przerobili na kolejną Biedronę. Feee!!!

alex pisze...

Piękne tkaniny. Czuję, że już wkrótce pokażesz coś pięknego.

mazionta pisze...

materiały cudne- sama bym się w takim sklepie obłowiła:) Na a język- no cóż trzeba troszkę przysiąść, a będzie Ci łatwiej żyć w tym kraju.

Martaj pisze...
Ten komentarz został usunięty przez autora.
Ivoncja pisze...

Marzenko, jak widać, do pewnych decyzji trzeba po prostu dojrzeć i właśnie przyszedł czas. :) Świetna decyzja! Jestem pewna, że przy Twoim zapale nie będziesz miała problemu z nauką.

Anonimowy pisze...

Witaj,pozdrowionka z zielonych Polic.Tak jestem jeszcze w domku i bardzo sie z tego ciesze jak se pomysle o sniegu do maja to mam dosc ale co zrobic.Co bedziesz robila z lnu bardzo mnie to ciekawi.Biba.P.S. wykanczam siebie i ogromny obrus idzie juz 6 motek maxi i az zal mi go sprzedac ale co zrobic jak obiecalam.Pozdrowionka.

Magda pisze...

A z ciekawości zapytam... To po jakiemu Ty się w tej Norwegii porozumiewasz? Wszystko po angielsku? Moja siostra była kiedyś kilka miesięcy w Norwegii, to tylko po angielsku rozmawiała podobno. Swoją drogą ciekawe to, że mają swój język, a używają obcego :-)
Też Ci trochę zazdroszczę tego nowego sklepu, choć nie szyję nałogowo, a tylko od czasu do bardzo rzadkiego czasu, ale za to sprawy pasmanteryjne mnie kręcą, a u mnie w mieście (w UK) ostatnio zamknęli dwa takie sklepy, które lubiłam odwiedzać. Ale dzięki temu odkryłam pięterko sklepu z materiałami, na którym mieści się raj dla hafciarek i scraperek wszelkiej maści.
Trzymam kciuki za wytrwanie w postanowieniach i zrobienie pierwszych w tym kierunku kroków. Pozdrawiam serdecznie.

Anonimowy pisze...

Oj!!!
... Ty to masz szczęście. Bardzo chciałabym żebyś została zaopatrzeniowcem na Polskę:)) Jestem bardzo chętna na niebieskości i kwietne wzory. U nas też znalazłam taki sklepik ale zabójcze ceny. Zaglądam do Ciebie od niedawna (od firanki Apuni, która widziałam "naocznie" - bajeczna).
Pozdrawiam i czekam na cudowności z igły zdjęte...
Podziwiam Twoje i Pozostałych talenty... trzeba to było za maszyną siąść a nie za biurkiem :((
Jola J.

MagdaLenka pisze...

No to teraz ja rozumiem, czemu mąż z Tobą " biega" po sklepach:) ...chyba nikt się nie oprze takim cudom! podejrzewam, że gdybym ja mieszkała w tak pięknym kraju bankructwo dosięgłoby mnie również z dużą pomocą męża!
...ale Twój świat jest uroczy! Pozdrawiam serdecznie!

Aurelia pisze...

Z takiego lnu chciałam sobie uszyć rożek na ścianę, np. na lawendę. Te zające tildowe chodza mi po głowie...
Ale może dziecinnieję?:)
Gorąco pozdrawiam:)

Prześlij komentarz

Jest mi miło, że znalazłeś czas na napisanie kilku słów:)
Pozdrawiam Lacrima Marzena