Co niby?
Pamiętacie jak pisałam że znowu jedziemy na ryby na Hitrę?
A więc tak .
Na miejsce dojechaliśmy o 3 nad ranem w czwartek.
W po krótkim odpoczynku Piotr popłynął na rybki.
Ale nie byle jakie, na makrele.
Po ostatnim wypadzie i zakupieniu kolejnej zamrażalki to byłą jedyna ryba na jaką mogliśmy sobie pozwolić.
Wrócili a jakże Piotr miał 39 makreli.
Do wieczora zbawiłam się ze słoikami i udało mi się ich zrobić 18.
Następnego dnia w piątek razem z Pawłem popłynęli na tej małej łodzi na morze....


Rano Piotr złowił około 46 szt.
Ale po wysuszeniu ciuchów wrócili na wodę.
Połów bardziej niż udany Paweł miał 128 a Piotr 100 sztuk 
Ledwo dopłynęli do brzegu tak byli obładowani:)


Jak widać radość uzasadniona:)


Dzięki temu kolejne 3 dni spędziłam w kuchni na smażeniu ryby i wekowaniu jej.


Jaddis Bardzo Ci dziękuję za cudne zdjęcia.
Ale żeby nie było w drodze powrotnej w sobotę zbierałam grzyby.
To moja pierwsza zdobycz w tym roku.


Wszędzie je widziałam a moja biedna połowa co chwilę musiała się zatrzymywać i czekać aż się nabiegam po lesie.
Tutaj właśnie przelazłam przez drogę...


A większość grzybów znalazłam w takim podłożu.


I na koniec uzupełnienie rozpiski weków na ten rok.
Jeszcze w kraju dorobiłam 21 sztuk kolorowej sałatki 
i ogórki w chilli 12 sztuk
W Oslo jagody 13 sztuk
makrela w occie 59 sztuk
makrela w pomidorach 16 sztuk
leczo 8 sztuk
To daje 129
Razem w tym roku 189 sztuk
W niedzielę przylatuje moja mama .
Już nie mogę się doczekać tylko czy znajdę czas na bloga?
Moje zaległości są już tak ogromne że aż się boję o tym myśleć.
Ale we wrześniu będzie lepiej.
Ściskam Was Lacrima

13 komentarze:

Anna, Pracownia Koroneczka pisze...

Kobieto, toż Ty się zaharujesz przez tych swoich wędkarzy! ;)

Joanna pisze...

a gdzie zdjątko grzybów ?

persjanka pisze...

no to sie napracowalas..ale jakie rezultaty..ilosc sloiczkow powalajaca...pozdrawiam ania

Anonimowy pisze...

O rany, nawet nie miałabym gdzie schować takiej ilości słoików! Robię przeważnie dżemy, ogórki i czasem trochę kompotów. Podziwiam Twoją pracowitość!
Ninka.

Paulina pisze...

wow ale zbiory ... i te ryby och uwielbiam takie prosto złowione moja mama wedkowała teraz niestty nie ma czasu na hobby ... ale takie malusienkie obtoczone w mace i bułce tartej i smazone były pyszne i nie wiem czemu ale ogonki ich smakowały jak chipsy hehe ... pozdrawiam ciepluteńko i zyczę dalszych tak udanych połowów

Nurrgula pisze...

Pracowita mróweczka z Ciebie! Uwielbiam makrelę, więc chętnie zainstaluję się w Twojej spiżarni. :) Uściski znad Bodeńskiego!

Jaddis pisze...

Wlasnie zakonczylam wywlekanie sloikow do piwnicy.Zadziwiajace jest to,ze chlopaki natrzaskali ponad 200 ryb w 2 godziny a ja walczylam z nimi 3 dni.Pierwszy dzien to filetowanie,drugi smazenie a trzeci to pakowanie w sloiki.O pieciu kursach do piwnicy nie wspomne:)
A wszyscy to Ich maja za bohaterow!

Południe Północ pisze...

Połowy obfite!:) Ja też lubię łowić z mężem, ale właśnie nie mamy pomysłu na makrelę. Taką sklepową w pomidorach uwielbiam, ale nie mam sprawdzonego przepisu na zrobienie jej. Czy podzielisz się recepturą?:)) Z góry dziękuję;) My planujemy zrobić wkrótce wędzarnię specjalnie do wędzenia ryb.

Anonimowy pisze...

I nawet do Norwegii trafiło polskie piekiełko.... Byle więcej.... A makrelka najlepsza jest świeża. Za kilka miesięcy wywalicie te słoiki do śmietnika. A czy was jak tambylców nie obowiązuje skandynawska zasada: można zabrać tyle co do bieżącego spożycia? Rzygać się chce :(

Moje smutki, dieta, szydelko i drutki pisze...

Mniam ale bym zjadla taka rybke, wszystko jedno czy swieza czy wekowana...jestem wielbicielka skandynawskich sag i jak zagladam na Twojego bloga to Ci zazdroszcze (pozytywnie oczywiscie) ze mozesz tam byc i podziwiac Norwegie na zywo.

Lacrima pisze...

Zdjęć grzybków brak bo zostały pocięte i poszły do suszenia:)
Paulinko mówisz że ogonki można jeść? Hmmm następnym razem kilka zostawimy:)
Nurgulla szkoda ze tak daleko bo podesłała bym Ci kilka słoiczków.
Jaddis mam to samo uczucie. Jednak muszę przyznać że dostał mi się ekstra masaż za przestane godziny przy patelni:)
Południe Północ przepis na makrelką jest u Jaddis
http://w-krainie-trolli.blogspot.no/2011/11/od-kuchni.html a te w pomidorach to mój wymysł po prostu sos pomidorowy ale na duży gar dodałam szklankę octu. Niestety dopiero za jakiś miesiąc otworzą pierwszy słoik według mistrzyni makrelowej Jaddis nawet za 2:)
Anonimie twojemu komentarzowi poświęciłam osobny post...
Moje smutki Kochane sagami zaczytywałam się wieki temu. Teraz mam na tapecie po raz 4 Ludzi Lodu.
Może kiedyś i Tobie uda się tutaj przyjechać.
Buziaki Lacrima

Robótki Marleny pisze...

Ach, co za wyprawa i jakie połowy...
Zazdroszczę tylu słoiczków:)
Pozdrawiam, Marlena

celinum pisze...

Wow! Jaki zapał! Ja rybki łowię tylko hobbistycznie. Szczerze, to stoję tylko nad fiordem i czasami sobie przypomniam,że mam wędkę:D. No ale może jeszcze się wprawię:D. gratuluję zacięcia wekowego! Jestem pełna podziwu. PS. A głupimi komentarzami się nie przejmuj, zawsze trafi się jakiś NAJMĄDRZEJSZY NA SWIECIE!

Prześlij komentarz

Jest mi miło, że znalazłeś czas na napisanie kilku słów:)
Pozdrawiam Lacrima Marzena